![]() | ![]() ![]() ![]() |
- Osiągnięcia - Rekrutacja - Dyrekcja - Dyrekcja - Nauczyciele - Samorząd - Zajęcia Dodatkowe - Nasza Twórczość - Kalendarz - Absolwenci - Gazetka |
Gimnazjum nr 4 - Mariusz Przyborowski *** Zamknięta księgi stronica, A na niej nasze uśmiechy, Przyjaźnie ze szkolnych ławek, Małe występki i grzechy. Zamknięte wrota magiczne, I wszystkie waśnie skończone, Wszyscy dla siebie są braćmi, W przyjaźni ręce złączone. Pamięć delikatna i ulotna jest, Jak piękny śpiew Słowika, Wspomnienia odlecą, ucichną Niczym mistyczni muzyka../.. A księga, którą otrzymacie, Odświeży melodię jak z nut, Poprzez wasze serce, umysły, Wprowadzi was do przyszłości wrót.. *** Co widzę każdego dnia, gdy z drzewa spadnie kolejna rosy łza? Co czuje o każdej godzinie, gdy rzeka mych smutków płynie? Rwący nurt myśli o samotności i wiecznym życiu bez miłości, Porywa mnie na kraniec świata wiecznej zimy, Gdzie człowiek sam żyje bez rodziny. Wspomnienia kłują niczym strzały rozżarzone, ból zadając i niezmierny, A na całym tym pustkowiu nie znajdzie się ktoś miłosierny. Miłości ma, gdy patrzę na twe lica, czy na oczy figlarne, Widzę, że życie bez ciebie jest marne. Nie pozwól byśmy stali się jak drzewa zasuszone brakiem wody, Lub jak wędrowcy szukający właściwej drogi. Nie znajdując jej po przez wieków wieczności, Nigdy nie kochając ni zaznając czułości. Bo czym jest człowiek bez doznań i uczuć, Żyjący jak krzew na środku pustyni, Z przeznaczeniem, którym jest czarny kruk, I pusta czasza zwiędniętej dyni. Myślę każdego dnia, o tej smutnej godzinie, Gdy śmiercionośny piekielny kat, po moją duszę przypłynie. Cóż mi zostało, gdy wiem, że nie doznam twojej miłości../..? Modlitwa do Boga o łaskę, nad duszą, która umiera, Prośba o zmienienie w proch mych kości, Niech wiatr je po świecie poniewiera. By mogły zobaczyć szczęścia krainę, Gdzie miód i mleko płynie. Więc pytam się ostatni raz, bo moja godzina wybiła, I przyszła po mnie sama śmierć by krwią się mą napoiła, Co stało się z uczuciem tym, azylem przed samotnością? Dlaczego tego, co łączy nas nie mogę nazwać miłością? "Ballada o pięknej dziewczynie" Była dziewczyna kiedyś, Co chłopców miała bez liku, Nie mogąc się ich doliczyć, Zapisywała w kalendarzyku. Codziennie inny śmiałek, Stukał do jej okienka, Lecz ona się nimi bawiła taka to była panienka. Wszyscy ją ostrzegali: "nie baw się uczuciami" Ona nic z tego nie robiąc, Chodziła złymi drogami. Kilka lat już tak żyła, Za plecy się nie patrzyła, Rzucała kochanków na kolana, Kpiąc z nich sama. O pannie bezdusznej, bez serca, Rozniosła się wieść po krainie, Ludzie nic zrobić nie mogli, Więc poszli po rozum- niech ginie. Szedł drogą młodzian wysoki, Ludzie go zobaczyli, Nie chcąc poświęcać swoich, O pomoc go poprosili. Chłopak zdziwił się bardzo, Lecz widząc, iż to nie przelewki, Zgodził się, i poszedł../..Ratować życie dziewki. Napominał j ą wiele razy, Ona nie słuchała, Trwała zwada długo, A kraina wrzała. Śmiałek nie wiedząc, co robić, Poszedł do kościoła, Tam modlił się o natchnienie, Gdy wtem anioł na niego woła: "Dobrym byłeś człowiekiem, żyłeś w zgodzie z Bogiem, dlatego pomimo sprzeciwów, Ja dzisiaj tobie pomogę. Nie możesz broczyć, rąk swoich, krwią tej nieszczęśnicy, gdy to jednak zrobisz, radość zapanuje w okolicy. Niepewność w twych oczach widzę, Nie martw się, jest jeszcze wyjście jedno, Rozkochaj w sobie nierządnicę, A z żalu umrze na pewno. Młodzian dziękuje Bogu, Do panny biegnie z kwiatami, Ona przyjmuje kochanka, Piją wino przy stoliku, Krew szybciej w żyłach płynie../.. Zakochała się w chłopaku. Zrywa się z miejsca swego: "Precz rozpustnico fałszywa, Nie czuję nic do ciebie, Oprócz obrzydzenia, Oddaję cię pod łaskę, Twojego sumienia. Dziewczę przejrzało na oczy, Błędy swe zrozumiało, Żal ją całą ogarnął, A sumienie spać nie dało, Pewnej nocy wiosennej, Nad modry staw się wybrała, I tam w głuchej ciszy życie odebrała. Nikt po niej nie tęsknił, Ani na grób jej nie poszedł, Świat o niej zapomniał, A głos się o historii nie rozszedł. Jedyną po niej pamiątką, Jest lament w głuchej ciszy, Gdzie na najwyższym dębie, Zerwana pętla wisi../.. "Wiersz do ukochanej" Stoję naprzeciw ciebie, Patrzę głęboko w oczy, Ty nic nie czujesz, stoisz w bezruchu, Jakbyś szukała pomocy, Mówię do ciebie czule, Szepczę ci do ucha, Odchodzisz, uciekasz, Nie chcesz mnie słuchać. Pędzisz w swą stronę, Nie baczysz na innych, Niszczysz, tratujesz, Ludzi niewinnych. Co ci się stało, co cię zmieniło? Czy myślisz czasem jak to by było?.. Gdybyś zwróciła głowę w przeszłość, Czy życie cię tak przybiło? Budząc się rano, nie patrzysz w lustro, Idąc gdziekolwiek spuszczasz głowę, Czujesz, że życie twe jest pustką, Płaczesz i tracisz mowę. Myślisz, że życie bez sensu jest, Poczekaj, nie wpadaj w otchłań rozpaczy, Gdzieś na ciebie czeka ktoś../.. Ktoś, co ci wszystko wybaczy (../..) "Dojrzałość" Trudne jest życie człowieka, Choć o tym nie wie zawsze ucieka przed własnym cieniem../.. Budzi się każdego ranka w obawie dnia następnego, O pusta egzystencjo człeka prostego, ciągle pędzi przed siebie../.. nie widzi niczego, choć uważa inaczej, myśląc że raniąc innych, nie rani cząstki siebie samego - nic bardziej błędnego pusta istoto próżności, w jak wielkim jesteś poważaniu ludu stracony! *** Wzeszło wiosenne słońce, Budząc poranek ze snu, Fala zalała twarze kochanków, Leżących pośród kwiatów bzu. Promienie ciepłe szczęśliwie, Zsunęły się w głąb doliny, Niczym melodia piękna, Po strunach mandoliny. Musnęły trawy zielonej, Pomknęły jak przez morze, Ruszyły na południe, Mijając polarną zorzę. Pędziły przez świat cały, By ujrzeć piękno Twoje, Które każdego dnia, Zdobywa serce moje../.. "O sobie" Gdyby można byto oddać cząstkę siebie by Cię uszczęśliwić, byłbym w niebie. Gdyby śmierć mogła Cię pokonać, pazury Ci stępić Byś poczuła respeKt do serca mego, Może by ktoś za Tobą zatęsknił, Męko ma!- Poeciny marnego. Strzało kupidyna ślepo trafiasz celu, Niszcząc marzenia człeka spokojnego. Przestań mnie^onić, przestań dręczyć, Nie rób ze mnie szaleńca, chorego. Nie muskaj z jedwabiu ustami, Nie staraj się przekupić nie ma nic między nami. Choć jesteś wspaniała i piękna niczym panna młoda, Co z wiankiem przed ołtarz zawsze kroczy dumnie, To niespełniona ból tylko sprawiasz../.. Głupcom co wiarę pokładają w Tobie, Zdradziecka miłości. Pani ma../.. Poeta spoczął w grobie. "Zakwitły wiosene kwiaty" Zakwitły wiosenne kwiaty, Wspinają się po ganku, Piękną woń roznoszą, zapachem nęcą kochanków. Zakwitły wiosenne kwiaty, Mleczów pełno wokoło, Słychać śmiechy dzieci, Tańczących na puchu wesoło. Świat się ze snu budzi, Miłosny żywot rozpoczyna, Biegnie chłopak z bukietem, Naprzeciw czeka dziewczyna Patrzą sobie w oczy, Szczęściu nie dowierzają, Tak długo byli w rozłące, Lecz wreszcie się spotykają. Czy to magia tej pory, Sprawia tyle radości, Ze ludzie właśnie wtedy, Szukają swojej miłości? *** Promienie słońca wkradły się przez okienko, Świat obudził się ze snu, Pełno prezentów pod choinką, Mikołaj na pewno był tu Śnieżek spadł pokrywając dachy, Biało jest dookoła. Miłość zatoczyła świąteczny krąg, Zielona pachnie jemioła. Szkoda mi tylko, że taki dzień Jest tylko raz do roku, Ponieważjak każdy zawiły duch Kocham Świąt niepokój. |